Kongresmeni interweniują ws. Polski. "Są wściekli na Trumpa"
Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że o odkręcenie tej decyzji zabiega u Donalda Trumpa także grupa Republikanów, którzy dotąd mu się nie sprzeciwiali.
Daniel Fried, były ambasador USA w Polsce, cytowany na łamach "GW" twierdzi, że "Republikanie w Kongresie są wściekli". Zwraca uwagę, że decyzję Pentagonu o nagłym wstrzymaniu rotacji wojsk do Polski skrytykowali nie tylko kongresmen Don Bacon z Nebraski czy senator Thom Tillis z Karoliny Północnej, którzy nie walczą już o reelekcję, ale też np. wpływowy przewodniczący komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów Mike Rogers.
Również inne źródło "Wyborczej" w Waszyngtonie relacjonuje, że "krąg oburzonych wykracza poza dyżurnych krytyków i obejmuje także kilku polityków, którzy w listopadzie będą walczyć o utrzymanie fotela w wyborach połówkowych".
"Dotąd unikali zaangażowania, bo muszą dbać o dobre relacje z Trumpem, rozdającym karty w Partii Republikańskiej. Teraz jednak zapowiadają interwencję w Białym Domu na rzecz Polski" – czytamy na pierwszej stronie wtorkowego wydania gazety.
Kongresmeni przeciwko wstrzymaniu przerzutu wojsk USA do Polski
Decyzję USA próbują zmienić także polscy politycy i wojskowi. W środę (20 maja) w Warszawie szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ma rozmawiać z przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA gen. Danem Caine’em.
W tym tygodniu do Waszyngtonu mają polecieć wiceministrowie obrony Cezary Tomczyk i Paweł Zalewski. Mają się spotkać odpowiednio z zastępcą doradcy bezpieczeństwa narodowego USA Andym Bakerem oraz podsekretarzem obrony ds. polityki Elbridge'em Colbym.
Pentagon o anulowanej rotacji
Według doniesień amerykańskich mediów, Departament Obrony miał anulować planowaną rotację około 4 tys. żołnierzy brygady pancernej z Fort Hood w Teksasie do Polski.
Pełniący obowiązki rzecznika Pentagonu Joel Valdez, odpowiadając na pytania korespondenta "Faktów" TVN Marcina Wrony, przekazał, że decyzja "następuje po pełnym, wielowarstwowym procesie", obejmującym konsultacje z dowództwem sił USA w Europie (EUCOM). Dodał, że "nie była to nieoczekiwana ani nagła decyzja".